Fiat Seicento

Na początku muszę się do czegoś przyznać. Dawno, dawno temu byłem szczęśliwym posiadaczem identycznego modelu. Wsiadając do niego, bałem się, że moja opinia będzie stronnicza. Po przesiadce z Fiata 126, różnica była porażająca. W owym czasie, wydawało mi się, że jest to najlepszy pojazd na świecie. Od tego czasu minęło już kilka dobrych lat, lecz miłe wspomnienia pozostały i mogły wpłynąć na całość oceny.
Ale czy tak się stało? Sprawdźmy!

Jeśli chodzi o wygląd zewnętrzny to chyba nie muszę nic opisywać. Zapewne 99% czytających ten tekst widziało go na własne oczy. Osobiście uważam, że linia nadwozia wciąż, pomimo upływu lat jest ciekawa. Brak ostrych krawędzi to największy atut wyglądu. Jednym słowem całkiem dobrze dopracowany projekt.

Niestety, środek to już zupełnie inna historia. Może projekt na desce kreślarskiej wyglądał imponująco, lecz w praktyce pozostawia wiele do życzenia. Fatalny plastik, brak schowków i wszędzie blacha. Do tego należy dodać fioletowo niebieskie wykończenie przy czerwonej blasze. Brak schowków powodował, że na każdym zakręcie wszystko podróżowało po całym wnętrzu. Kolejny element to deska rozdzielcza, która prezentuje się nieźle – na postoju! Wygląda ładnie, biały cyferblat prędkościomierza, z prawej zegarek, z lewej poziom paliwa i kontrolki dookoła. Może przez lata zrobiłem się wygodny, ale lubię jak samochód przekazuje mi jakiekolwiek informacje. Tutaj nie ma nawet temperatury silnika. Spowodowało tu u mnie lekki dyskomfort ponieważ to nie mój samochód i nie chciałem go kręcić na zimnym silniku. Cały czas odnosiłem wrażenie,
że za chwilkę zapali się kontrolka oleju i będzie problem. Zdecydowanie minus.
Autko jest małe i ciasne ale pamiętajmy, że takie miało być od samego początku. Takie dodatki jak centralny zamek są akurat w tak małym 2-drwiowym samochodzie zbędnym luksusem – naprawdę można się przyzwyczaić. Ale wlew do baku już nie jest zamykany kluczem, co nie do końca mi się podoba. Typowy miejski samochód, do poruszania
się na krótkie odległości. Długie trasy to na pewno nie domena Seicento. Siedzenia
są niewygodne i ledwo mogłem znaleźć pozycję za kierownicą, która gwarantowała
by minimum komfortu.

Jednak nie to było najgorsze. Brak wspomagania okazał się dla mnie największym problemem. Po latach przyzwyczaiłem się do tak drobnego luksusu, przez co parkowanie było dla mnie nie lada wyzwaniem. Pod koniec dnia bolały mnie ręce. Jednak jest to tak mały pojazd, że zaparkuje praktycznie wszędzie. Jak odwracałem się do tyłu to prawię mogłem dosięgnąć tylnej szyby. Nieco gorzej z wysiadaniem – długie drzwi gwarantują
u człowieka mojej postury wysiadanie na maksymalnym wdechu.

Jakby nie ten drobny szczegół w postaci braku wspomagania, to prowadzenie uznałbym za nawet przyjemne (pod warunkiem jazdy nie szybciej niż 60 km na godzinę i nie dłużej niż 60 minut). Później się robi głośno, nieprzyjemnie i niewygodnie. To znaczy cały czas tak jest ale docierało to do mnie dopiero po czasie. Na pocieszenie mogę stwierdzić,
że zawieszenie pracuje nadzwyczaj dobrze a zmiana biegów następuje bezproblemowo. Przy miejskiej jeździe jest to istotne – zwłaszcza jak stoimy w korku i używamy
w nieskończoność góra 2 biegi. Z tyłu dochodziły jakieś stuki ale to nie limuzyna i kabina nie należy do najlepiej wytłumionych.

Jeżeli chcemy skorzystać z bagażnika to tylko przy okazji drobnych zakupów. Właściciele Seicento muszą robić zakupy codziennie bo tygodniowe się po prostu nie zmieszczą.
No chyba, że jesteś studentem – 2 zgrzewki piwa i bochenek chleba zmieści
się bez problemu. Nawet zostanie nieco miejsca na nieco produktów luksusowych
(na przykład kostka masła do chleba).

Szczerze mówiąc po paru dniach miałem go serdecznie dość i z ochotą przesiadłem
się do czegoś bardziej z naszej epoki. Podsumowując muszę stwierdzić, że nie należy ożywiać wspomnień bo tracą wtedy cały swój urok.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s