Nissan Quahqai

Samochód, po którym spodziewałem się wiele. W regionie, którym przyszło mi mieszkać jest szalenie popularny. Jak jest w rzeczywistości? Czy Nissan stworzył samochód, który wart jest polecenia na rynku wtórnym? Na te oraz inne pytania postaram
się odpowiedzieć poniżej.

Wygląd zewnętrzny

Nawet jak bym chciał to nie mam się do czego przyczepić. Japończykom zabrali linijki, czego efektem są krągłości, przetłoczenia oraz brak ostrych krawędzi. Prezentuje
się całkiem nieźle. Model, którym dane mi było pojeździć miał już 5 lat, a mimo
to nie doszukałem się żadnych oznak rdzy. Jeżeli ktoś w pierwszej kolejności stawia
na prezencję to Quahqai jest tym co powinno go zadowolić. Mnie najbardziej urzekły przetłoczenia na przedniej masce, oraz poszerzane nadkola, które dodają mu nieco agresywności. Ale pora zajrzeć do środka.

Wnętrze.

Usadowiłem się wygodnie i cały czar prysł. Na wygląd zewnętrzny poświecono zbyt wiele czasu, którego wyraźnie zabrakło na wykończenie. Stanowisko kierowcy jest jeszcze OK. Bardzo fajne zegary oraz kierownica wielofunkcyjna robią pozytywne wrażenie. Reszta jest już trochę niedopracowana. Na konsoli centralnej znajduje się cała masa przycisków i pokręteł, natomiast reszta przestrzeni jest niewykorzystana. Brakuje jakiejś wstawki, która by zniwelowała tę nicość. Dodatkowo pokrętła są w kolorze tapicerki, więc pomimo całkiem przyzwoitych rozmiarów, wymagają przyzwyczajenia. W słoneczne dni są zdecydowanie za słabo widoczne.

Nissan-Quahqai

Z tyłu jest ciasno, co akurat można było przewidzieć ponieważ niektóre z Nissanów posiadają napęd na cztery koła. Poprowadzenie wału napędowego powoduje utratę miejsca użytkowego wewnątrz pojazdu. Mój akurat posiadał tylko napęd na przód,
ale miejsce do poprowadzenia napędu już przygotowane.

Pora na przejażdżkę

Wnętrze nieco ostudziło mój zapał ale Quahqai poprawił mi humor swoimi osiągami. Silnik
o pojemności 1,6 w Dieslu, a osiągi na bardzo przyzwoitym poziomie. W połączeniu
z sześciu biegową skrzynią samochód sprawia wrażenie naprawdę dynamicznego. Wyprzedzanie nie sprawiało nawet najmniejszych trudności. Skrzynia normalnie powinna pracować lekko i pewnie ale mnie trafił się model już nieco zajeżdżony. Sprzęgło wręcz błagało o wymianę a piąty bieg okrutnie szarpał przy dodawaniu gazu. Doskonała widoczność na wszystkie strony sprawia, że parkowanie nie należy do zadań stresujących. Wspomaganie jest doskonale dopasowane do charakterystyki pojazdu więc jazda po mieście sprawia przyjemność.

Niestety na dłuższej trasie wychodzą wady pojazdu. Jazda po autostradzie ujawniła brak należytego wytłumienia. W środku słychać dosłownie wszystko. Szum oporu powietrza, hałas generowany przez opony oraz silnik. Ten jest najgorszy. Wiemy, że posiadamy diesla pod maską. Klekot zagłusza wszystkie inne dźwięki dochodzące do wnętrza Nissana. Wielka szkoda, bo Quahqai miał zapędy na niezły samochód.

Po dwóch godzinach jazdy zaczęło mi szumieć w głowie a ból pleców stał się wręcz nie do zniesienia. Już dawno nie jechałem w tak niewygodnym aucie. Na krótkich miejskich odcinkach nie odczuwałem tego, ponieważ nie miałem większych problemów
ze znalezieniem odpowiedniej pozycji za kierownicą. Jednak okazało się, że fotele
nie mają dostateczniej regulacji. Po pięciu godzinach jazdy byłem bardzo zmęczony
i nie miałem ochoty na nic innego jak wygodny fotel przed telewizorem.

Wysoko umiejscowiony środek ciężkości dał się we znaki przy zjeździe z autostrady.
Nie było bardzo źle, ale auto ma ciężki przód o czym regularnie przypomina na każdym zakręcie. Na szczęście nie nurkuje przy hamowaniu, a wspomniany układ kierowniczy robi co może aby ratować sytuację.

Miła niespodzianka czekała na mnie na stacji benzynowej. Pomimo dynamicznej jazdy, okazało się, że Nissan wykazał się umiarkowanym apatytem na paliwo.  Duży,
o aerodynamice cegły a mimo to lepiej wypada niż niejeden hatchback.

Podsumowanie

Samochód na miasto. Bulwary to jego żywioł. Wygląda nieźle, zaparkuje na każdym krawężniku oraz posiada doskonałą widoczność na wszystkie strony. Na trasie okazał
się niewygodny, głośny i nie mam ochoty więcej na przejażdżkę nim dłużej niż 20 minut.

Reklamy

5 thoughts on “Nissan Quahqai

  1. Quahqai ma przynajmniej w sobie ‚to coś’, bo Juke to dla mnie osobiście istna porażka, brzydki jak multipla.. wstyd tym jeździć.

  2. Zgodzę się, że Quahqai to typowy miejski samochód, mimo że nazywany jest szumnie Suvem. Dobrze sprawdza się w miejskim cyklu, dużo nie pali, wszędzie się zmieści, ma dobrą widoczność przy parkowaniu. Na trasę zdecydowanie gorszy niż praktycznie każdy kombiak.

  3. Na szczęście wersja z 2017 roku jest wprost idealna zarówno jeśli chodzi o design jak i wyposażenie. Przede wszystkim kolor Caspian Blue prezentuje się rewelacyjnie ! Mieć takie auto to moje marzenie 🙂 Pozdrawiam !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s